projektowanie wnętrz -
byś dał mi okazję do zamienienia cię w ropuchę czy wyniesienia w powietrze, kilka mil nad ziemię.
Baron uśmiechnął się i lekko skłonił głowę.
- Proszę, pani, czy mogę błagać, byś w wolnej chwili nauczyła mnie wspaniałej sztuki kwiecistego wysławiania się?
- Już sobie świetnie radzisz, Mandorinie - powiedziałam w zwykłej mowie. - Nie potrzebujesz żadnych lekcji. Wróćmy jednak do tematu. Zarówno w Wacune, jak i w Asturii przebywali ludzie, którzy wydawali się Tolnedranami, ale nimi nie byli. Zaproponowali Kathandrionowi i Oldoranowi przymierze z Ranem Yordue, każdego łudząc nadzieją na
koronę Arendii. Czy to przypadkiem nie budzi w twej pamięci skojarzeń?
Nie musiałam nawet pytać, gdyż twarz mu pobladła.
- Domyślam się, że coś sobie przypominasz?
- W rzeczy samej, pani. Podobna propozycja została złożona naszemu księciu Corrolinowi.
- Tak też myślałam. A nie należysz, panie, przypadkiem do wąskiego grona bezpośrednich doradców księcia Corrolina?
- Zasiadam w Tajnej Radzie i muszę przyznać, iż kuszącą wydała mi się owa propozycja przymierza z potężnym imperium Tolnedry
- Powinnam poznać trochę szczegółów, baronie. Nim wysadzę siodła przeciwnika, muszę wiedzieć, na jakim jeździ koniu.
Mandorin zamyślił się, najwyraźniej
rozważając pewne wydarzenia, które ostatnio miały miejsce w pałacu w Vo Mimbre.
- Kilka miesięcy temu rzeczywiście przybył do złotego miasta tolnedrański dyplomata z propozycją, która, jak zapewniał księcia Corrolina, wywodziła się prosto od imperialnego tronu. Jego listy uwierzytelniające wydawały się bez zarzutu.
- Czy ambasador Tolnedry przy dworze w Vo Mimbre rozpoznał go o panie
- Obecny ambasador z Tol Honeth zachorował na miesiąc przed tym jak Kadon, rzeczony wysłannik, przekroczył bramy Vo Mimbre. Choroba jest bardzo tajemnicza i wprawiła w zakłopotanie najznamienitszych medyków
projektowanie wnętrz z całego Mimbre. Lękam się, iż dni ambasadora są policzone.
- Bardzo wygodne, panie. Zbiegi okoliczności, choć tak powszechne w naszym niespokojnym świecie, czasami wymagają jednak drobnej zachęty ze strony ludzi, by zabłysnąć w pełnej krasie.
- Trucizna? - wyszeptał, chwytając mą aluzję.
- Całkiem możliwe, panie. Obawiam się, iż pewne nyissańskie składniki pojawiły się w polityce innych zachodnich królestw. Proszę, wyjaw mi szczegóły propozycji przyniesionej do Vo Mimbre przez wysłańca Kadona.
- Nosiła charakterystyczną pieczęć tolnedrańską, lady Polgardo. Jak wiadomo całemu światu, umysł tolnedrański to arcydzieło złożoności i
przebiegłości. Krótko mówiąc, choć rani mnie srodze urażenie twych delikatnyth zmysłów tak brutalną śmiałością, będę zwracał się do ciebie, pani, w niczym nie upiększonych słowach.
- Doceniam to, baronie.
Czyż nie jesteście ze mnie dumni? Ani razu nie podniosłam głosu, mimo że nie oszczędzał mi najbardziej wyszukanych zwrotów.
- Jak dobrze wiesz, pani, wielki antagonizm panuje pomiędzy księciem Kathandrionem z Vo Wacune i ostatnio zdjętym z tronu księciem Oldoranem z Asturii. Wacuńscy Arendowie posadowili się na asturiańskiej granicy, chętni do starcia swych kuzynów z powierzchni ziemi. Kadon zasugerował naszemu ukochanemu
księciu Corrolinowi, że ów niepokój na północy można wykorzystać, i zaproponował Pomoc legionów.
- Co dokładnie miały zrobić legiony?
- Gdyby jego miłość Corrolin zapewnił im bezpieczne przejście, czterdzieści legionów miało pomaszerować na północ i zająć pozycje na Północnych rubieżach Mimbre. Kiedy siły księcia Kathandriona maszerują do Asturii i otoczą Vo Astur, legiony ruszą wzmocnić granicę pomiędzy Wacune i Asturią. Jeszcze w czasie marszu legionów siły księcia Corrolina przejdą przez pogórze Ulgolandu, ruszą na pomoc i zajmą pozycje wzdłuż wschodnich granic Wacune. Gdy wojsta Kathandriona rozpoczną szturm na Vo
-
|