urządzenia gastronomiczne - kriosauna -
na was czekał. Porozmawiam z Corrolinem a potem ruszymy do klasztoru.
- A jeśli... - zaczęłam.
Ojciec westchnął przeciągle, co zawsze mnie drażniło.
- Proszę, Pol - powiedział. - Już zająłem się wszystkimi „a jeśli". Jedź, Mandorinie. Pol i ja będziemy czekać w garderobie.
Mandorin dosiadł konia, wziął wodze Lady i odjechał. Potem my skorzystaliśmy z zastępczego środka komunikacji i bezpiecznie dotarliśmy do ukrytej za tronem komnatki pół godziny wcześniej, nim baron wkroczył do pałacu.
- A więc jesteś, wasza miłość - powiedział ojciec, gdy Corrolin w towarzystwie Mandolina wszedł do garderoby. - Czekaliśmy na ciebie. - Nie
pofatygował się nawet, by wstać.
Ojciec powiesił swą mnisią szatę na oparciu wolnego fotela. Książę zobaczył więc jedynie urządzenia gastronomiczne włóczęgę w zniszczonym ubraniu, bez dobrych manier, siedzącego w pokoju, w którym nie miał czego szukać.
- Cóż to ma znaczyć, baronie? - zapytał ostro.
- Panie - odparł Mandorin - mam wielki zaszczyt przedstawić świątobliwego Belgaratha, ucznia Boga Aldura, który właśnie przybył z Tol Honeth z pilną wiadomością od jego imperialnej wysokości Rana Yordue.
- Przyznaję, iż czuję się wielce zakłopotany - odparł Ccrroli skłaniając się głęboko przed mym wyglądającym na włóczęgę ojcem
- Witaj, Corrolinie -
powiedział ojciec, siedząc nadal. - Dobrze znałem twego ojca. - Spod tuniki wyciągnął złożoną kartę pergaminu opatrzoną woskową pieczęcią. - Jego imperialna wysokość poprosił, bym po drodze wpadł do Vo Mimbre i oddał to tobie. Wybacz kriosauna te wybiegi, ale zawartość listu Rana Yordue powinna być utrzymywana w tajemnicy.
Słowo „tajemnica" zawsze rozpala błyski w oczach i Corrolin nie był w tym względzie wyjątkiem. Wziął list, a potem zerknął niepewnie na mnie.
- Moja siostrzenica wtajemniczona jest w treść tej wiadomości - zapewnił go Mandorin. - Prawdę powiedziawszy, pomocna była w jej dostarczeniu.
- O tym
później. - Ojciec gładko przeszedł,do porządku dziennego nad faktem, że w Mimbre moim głównym zainteresowaniem powinny być plotki, fryzury i fatałaszki.
Corrolin przeczytał wiadomość od imperatora i spojrzał nieco zaskoczony.
- Azali opacznie pojąłem treść tego dokumentu? Jeśli błędnie go odczytałem, poprawcie mnie, ale wydaje się, iż zostałem zaproszony na spotkanie z jego imperialną wysokością.
- Tak noclegi kraków powinno być tam napisane, wasza miłość - mruknął ojciec - ponieważ to właśnie podyktowałem. Spotkanie odbędzie się w Tol Yordue za trzy dni i imperator prosił, abym ze szczególnym naciskiem uprzytomnił ci potrzebę zachowania absolutnej tajemnicy w
tej sprawie. Zarówno w Mimbre, jak i w Tolnedrze nie brakuje nieprzyjaznych oczu i uszu.
- Roztropna przezorność, prastary Belgaracie - przyznał Corrolin - ale czym wytłumaczę swą nagłą podróż do Tolnedry?
- Pozwoliłem sobie poczynić pewne przygotowania, wasza miłość - powiedział ojciec, sięgając po mnisią szatę. - Ubiorę się w nią i będę udawał świątobliwego męża. Jesteś o krok od rozpoczęcia wojny. A wojna to poważna sprawa i prawdziwie pobożny mąż nie rusza na hotele w warszawie wojnę bez zasięgnięcia boskiej rady. Dlatego właśnie po mnie posłałeś.
- Wybacz, ale nie przypominam sobie, aby cię
przyzywał - powiedział zdumiony Corrolin.
- Dziwne. Pamięć masz nietęgą. W każdym razie będę ci towarzyszył w drodze do klasztoru na wybrzeżu, abyś mógł naradzić się z tamtejszym opatem. To chyba wystarczająco pobożny cel? Po drodze wpadniemy do Tol Yordue, tam spotkasz się z Ranem Yordue. Potem pojedziemy do klasztoru. Zasięgniesz duchowej porady u opata, po czym wrócimy do domu. - Spojrzał na bogaty ubiór księcia. - Włóż stosownie skromnego, panie. Po powrocie do sali tronowej módl się gorliwie, a mnie pozwól mówić. Ze szczególnym naciskiem powtarzam, że jakakolwiek świta byłaby czynem bezbożnym iChaldan
noclegi kraków - hotele w warszawie -
|