xerial

xerial

Nawigacja

Ciekawe miejsca
xerial

xerial -

szybko o nas zapomniał - mruknął kwaśno Wilk, gdy odjechali na bezpieczną odległość. - Zapamiętają przejazd aroganckiej arystokratki - odparł Silk. - Przebranie równie dobre jak każde inne. Kiedy dotarli do zajazdu, ciocia Pol zażądała nie zwyczajnych sypialni, ale całego apartamentu. - Mój szambelan ci zapłaci - oświadczyła oberżyście, wskazując pana Wilka. - Nasze juczne konie i reszta służby zostały trochę z tyłu, będę więc potrzebowała krawcowej i pokojówki. Dopilnuj tego. Odwróciła się i wyniośle zaczęła wchodzić długimi schodami. Przed nią szedł posługacz wskazując drogę. - Księżna ma bardzo stanowczy charakter - odezwał się niepewnie oberżysta, gdy

Wilk odliczał pieniądze. - To prawda - przyznał starzec. - Przekonałem się, że sprzeciw wobec jej życzeń nie jest rzeczą rozsądną. - Wykorzystam twe doświadczenie - zapewnił oberżysta. - Moja córka będzie odpowiednia. Poślę ją, by służyła jej wysokości za pokojówkę. - Wielkie dzięki, przyjacielu - wtrącił Silk. - Nasza pani staje się bardzo nerwowa, gdy musi czekać na to, czego zażąda. Zwykle to my najbardziej cierpimy wskutek jej niezadowolenia. Rzędem ruszyli do apartamentu cioci Pol. Garion nie widział jeszcze pokoju udekorowanego tak bogato, jak tutejszy salon. Ściany zawieszono gobelinami, tkanymi w niezwykłe wzory. Mnóstwo świec,

prawdziwych xerial woskowych świec, a nie kopcących łojówek, lśniło w ściennych lichtarzach i w masywnym kandelabrze stojącym na wypolerowanym stole. Solidny, ciepły ogień tańczył wesoło w kominku, a wielki dywan z oryginalnym deseniem pokrywał podłogę. Ciocia Pol stała przy palenisku i grzała zmarznięte dłonie. - Czy to nie lepsze, niż jakaś rozpadająca się karczma na nabrzeżu, cuchnąca rybą i nie mytymi marynarzami? - zapytała. - Jeśli księżna Erat wybaczy mi śmiałość - odparł nieco zgryźliwie Wilk - to trudno w taki sposób nie zwrócić na siebie uwagi. W dodatku koszt naszego pobytu wykarmiłby cały legion

przez tydzień. - Dziecinniejesz na starość i robisz się skąpy, Stary Wilku - stwierdziła. - Kapryśna arystokratka nie wzbudza podejrzeń, natomiast twoje wozy nie przeszkodziły temu obrzydliwemu Brillowi. To przebranie gwarantuje przynajmniej pewne wygody i pozwala na szybszą podróż. - Mam tylko nadzieję, że nie będziemy tego żałować - mruknął Wilk. - Przestań burczeć, staruszku - powiedziała. - Rób jak chcesz, Pol - westchnął. - Właśnie mam zamiar. - A co my mamy robić, pani Pol? - spytał z wahaniem Durnik. Jej wyniosłe maniery wyraźnie go deprymowały. - Nie wiem, jak zachowuje się szlachta. - To całkiem proste, Durniku

- zmierzyła go tanques wzrokiem, oceniając prostą, budzącą zaufanie twarz, jego spokój i umiejętności. - Co powiesz na funkcję koniuszego księżnej Erat? I opiekuna jej stajni? - Wspaniałe tytuły dla zajęcia, które wykonuję przez całe życie - uśmiechnął się z zakłopotaniem Durnik. - Praca nie sprawi kłopotów, ale tytuły mogą z czasem zaciążyć. - Świetnie sobie poradzisz - uspokoił go Silk. - Twoja uczciwa twarz skłania ludzi do wiary we wszystko, co im powiesz. Gdybym to ja miał taką, mógłbym ukraść pół świata. Spojrzał na ciocię Pol. - Jaką rolę przewidziałaś dla mnie, pani? - Będziesz moim

poborcą - postanowiła. - Złodziejstwo kojarzone zwykle z tym stanowiskiem, powinno ci odpowiadać. Silk skłonił się z ironią. - A ja? - Barak śmiał się otwarcie. - Mój rycerz. Nie sądzę, by ktoś uwierzył, że jesteś baletmistrzem. Po prostu bądź w pobliżu i wyglądaj groźnie. - A co ze mną, ciociu Pol? - chciał wiedzieć Garion. - Co ja mam robić? - Możesz być moim paziem. - A co robi paź? - Będziesz mi nosił różne rzeczy. - Zawsze to robiłem. Czy teraz tak się to nazywa? - Nie bądź impertynencki. Masz także otwierać drzwi i anonsować gości. A kiedy ogarnie

tanques -

Nawigacja

tanques

tanques

Ciekawe miejsca
tanques