бак топливный

бак топливный

Ciekawe miejsca
бак топливный

Nawigacja

бак топливный -

nas. Żal po śmierci Darrala niemal mnie obezwładnił. Ojciec zdążył przybyć do Annath na pogrzeb, ale ja prawie zupełnie go zignorowałam. Nie miałam nastroju na banalne kazania. Siedziałam w swoim pokoju przez dwa tygodnie, a gdy w końcu wyszłam, ojca już nie było. Alara poruszała się sztywno po swej kuchni, lecz nie zwróciłam na to uwagi. Zaczęłam jadać posiłki w swoim pokoju, ponieważ nie chciałam z nikim rozmawiać, nawet z tymi, którzy dzielili ze mną żałobę Gdy w końcu wyszłam, odkryłam, że Alara zrobiła się dziwna. By łam przekonana, że sobie z tym poradzę, ale

myliłam się. Żaden lekarz nie powinien leczyć chorób we własnej rodzinie, ponieważ obiektywizm jest podstawą medycznej praktyki, a któż potrafi być obiektywny względem własnej rodziny? Spóźniłam się, a gdy już postawiłam diagnozę, było za późno. Oczywiście mogło być za późno już od samego początku, ponieważ szaleństwo Alary miało źródło na zewnątrz. Pewnego popołudnia, kilka dni po moim wyjściu z odosobnienia, zobaczyła mnie ze łzami w oczach. - Skaleczyłaś się? - zapytała z troską, nie wydawała się jednak specjalnie zainteresowana odpowiedzią. Przyjrzałam się jej uważniej. Twarz miała spokojną i to powinno mnie od razu zaniepokoić. - Zagoi się, moja

droga - powiedziała pocieszającym tonem. - Czas przygotować kolację. Darral wkrótce wróci z pracy i będzie głodny. To niemal natychmiast sprowadziło mnie na ziemię. Widywałam już takie stany u innych po śmierci kogoś bliskiego. Czasami ludzki umysł robi dziwne rzeczy we własnej obronie. Jeśli coś jest zbyt straszne, człowiek nie dopuszcza do siebie myśli o tym. W umyśle Alary Darral nadal żył i niedługo miał wrócić do domu na kolację. Można sobie z tym niezwykłym stanem radzić na dwa sposoby. Moje własne wewnętrzne problemy sprawiły, że wybrałam zły. - Zapomniałaś, Alaro? - spytałam. - Darral wyjechał w

бак топливный interesach. Chce poszukać więcej chętnych na tegoroczną aukcję kamienia. - Czemu mi o tym nie powiedział? -Wydawała się lekko urażona. Zdecydowałam się na wybieg. Uderzyłam się w czoło. - To moja wina - skłamałam. - Przyszedł dziś rano do domu, gdy ty byłaś u Udery. Powiedział, że w Erat jest pewien budowniczy, z którym chciałby porozmawiać, i że wróci za kilka tygodni. Ktoś jechał wozem w tamtą stronę i zaproponował, że go podwiezie. Musiał wy ruszyć natychmiast. Potem jedna z naszych sąsiadek zachorowała więc byłam zajęta i zapomniałam ci powiedzieć o wyjeździe Darrala. Bardzo mi

przykro, Alaro. - Ależ nic nie szkodzi, Pol. - Nagle pojaśniała. - Mam myśl. Teraz, gdy Darral jakiś czas nie będzie nam się plątał pod nogami, możemy zabrać się za jesienne porządki. Wszystko będzie lśniło do jego powrotu. Wiedziałam już, że popełniłam błąd, ale było za późno. „Podróż w interesach" tylko podsyciła złudzenie Alary i sprawiła, że trudniej będzie ją uleczyć. - Przygotuj nam lekką kolację, moja droga - zaproponowałam. - Muszę pójść do Udery. - Dobrze, Pol. Tylko nie siedź za długo. Pobiegłam na drugi koniec Annath do przysadzistej chaty, którą zbudował Geran. Geran był sumiennym budowniczym, chciał,

by jego budowle stały wiecznie, więc jego chata przypominała trochę fortecę. Zapukałam do solidnych drzwi. Otworzyła mi urocza i jasnowłosa Udera. Rozejrzałam się szybko wokół, by upewnić się, czy jesteśmy same. - Czy coś się stało, ciociu Pol? - zapytała. - Mamy problem. - Jaki? - Alara traci zmysły. - O bogowie! - To nie jest niebezpieczne... jeszcze. Nie majaczy, ale wymazała zupełnie ze swej pamięci śmierć Darrala. Tego popołudnia powiedziała mi, że oczekuje go na kolacji. - Och, ciociu Pol! - zawołała przestraszona lidera. - Co możemy zrobić? - Musimy jej kłamać, Udero. Pod wpływem chwili wymyśliłam historyjkę o wyjeździe Darrala - aby

-

Nawigacja